Nawet miesiąc nie minął od śmiertelnego potrącenia znanej ostrowianki, a już kolejny kierowca mógł pozbawić kogoś życia. Tym razem zakończył jazdę przy dawnej przepompowni.
Jak ustaliliśmy małżeństwo bawiło się w restauracji przy ulicy Krotoszyńskiej w Ostrowie Wielkopolskim. Tam miał dojść do kłótni. Oboje będąc pijani wsiedli do Audi. Przy skrzyżowaniu z ulicą Dworcową kierowca jechał tak jakby chciał skręcić w prawo w ulicę Dworcową, ale odbił w lewo i wjechał na chodnik. Tam skasował skrzynkę energetyczną i drzewko.
Na szczęście nikt w tym miejscu nie przechodził. Drugie szczęście, że na pobliskiej stacji paliw stał radiowóz, który natychmiast podjechał na miejsce zdarzenia.
Wstępne okoliczności wskazują, że kierował 34-letni mężczyzna. Wydmuchał 2.3 promila! Jego żona wydmuchała 1.00, co skomentowała, że „mało”. Nie wiedziała jednak, że to wynik w mg/l, który należy pomnożyć razy dwa, żeby uzyskać liczbę promili.
Kobieta dopominała się, żeby w policyjnej notatce zaznaczyć, że w aucie znajduje się dziecięcy fotelik pod kątem ewentualnego odszkodowania. Zapomniała najwyraźniej, że ubezpieczenie nie działa gdy sprawca jest pijany. Na co dzień w tym foteliku jeździ około 3-letnie dziecko. Bycie rodzicem małego dziecka nie skłoniło do refleksji by nie jechać po pijaku autem.
Kilka dni temu w social mediach jednej z osób pojawiło się nagranie samochodu z podkładem muzycznym, w którym wybrzmiewają słowa: *jak ruszamy w tango, jedno hasło coco jambo”, w innym poście kobieta życzyła sobie by 2026 rok „był dobry”.
Ten taki raczej nie będzie.
















