Koniec procesu w sprawie śmierci Anity Idziorek. Padły mocne słowa i skrajnie różne wnioski stron

 

W Sądzie Rejonowym w Ostrowie Wielkopolskim zakończył się proces w jednej z najbardziej poruszających spraw ostatnich miesięcy. Chodzi o tragiczną śmierć 37-letniej Anity Idziorek – wolontariuszki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która zginęła w sylwestrową noc po potrąceniu przez samochód prowadzony przez pijanego kierowcę.

Podczas ostatniej rozprawy strony wygłosiły mowy końcowe. Zarówno prokuratura i pełnomocnik rodziny zmarłej, jak i obrońcy oskarżonych przedstawili całkowicie odmienne spojrzenie na przebieg wydarzeń oraz odpowiedzialność oskarżonych.

Prokuratura: „To nie był nieszczęśliwy wypadek, lecz łańcuch świadomych decyzji”

Prokurator Artur Harych podkreślał, że tragedia nie była przypadkiem, lecz konsekwencją kolejnych świadomych decyzji podejmowanych przez oskarżonych.

Przypomniał, że Daniel Zaremba i Małgorzata Pietrzak już przed zabawą sylwestrową wiedzieli, że wrócą samochodem. Jak wskazywał, nie próbowali zamówić taksówki, mimo że na nagraniach monitoringu widać przejeżdżające obok nich wolne taksówki. Zwracał także uwagę, że klub znajdował się zaledwie około 250 metrów od mieszkania rodziców oskarżonego, gdzie mógł przenocować.

Zdaniem oskarżyciela wybór bocznych ulic po opuszczeniu centrum miasta miał świadczyć o próbie uniknięcia policyjnych kontroli.

Prokurator podkreślał również, że Anita Idziorek szła prawidłowo chodnikiem i nie miała żadnych szans na uniknięcie potrącenia.

– To oskarżony, znajdując się w stanie głębokiej nietrzeźwości, utracił panowanie nad pojazdem, wjechał na drogę dla pieszych i rowerzystów i potrącił pokrzywdzoną od tyłu – argumentował.

Zarzut wobec pasażerki

Dużo miejsca prokurator poświęcił również odpowiedzialności Małgorzaty Pietrzak, która odpowiada za nieudzielenie pomocy.

Podkreślał, że jako pielęgniarka miała pełną świadomość zagrożenia życia potrąconej kobiety i mogła przynajmniej wykonać telefon pod numer alarmowy.

– Nie wymagało się od niej skomplikowanych czynności medycznych. Wymagało się wezwania pomocy i pozostania na miejscu. Miała telefon, mogła zadzwonić. Nie zrobiła nic – mówił.

Rodzina domaga się maksymalnych kar

Jeszcze ostrzejsze stanowisko przedstawił pełnomocnik rodziny Anity Idziorek, adwokat Michał Trzecki.

Przekonywał, że tragedia wydarzyła się w miejscu, gdzie pieszy powinien czuć się całkowicie bezpiecznie – na chodniku, kilkanaście metrów od bloku, w którym mieszkała pokrzywdzona.

Według pełnomocnika zachowanie Daniela Zaremby nie było efektem szoku.

– To nie był szok. To była zimna kalkulacja sprawcy, który ponad życie drugiego człowieka postawił własną bezkarność – mówił.

Adwokat zwracał uwagę także na wcześniejsze wykroczenia drogowe oskarżonego oraz fakt ucieczki z miejsca wypadku bez podjęcia jakiejkolwiek próby ratowania ciężko rannej kobiety.

W przypadku Małgorzaty Pietrzak podkreślał szczególną odpowiedzialność wynikającą z wykonywanego zawodu.

– Dobrowolnie wsiadła do auta z pijanym kierowcą, a po wypadku pozostawiła ciężko ranną kobietę bez pomocy. Sprzeniewierzyła się podstawowym zasadom etyki pielęgniarskiej – argumentował.

Pełnomocnik rodziny wniósł o wymierzenie Danielowi Zarembie maksymalnych kar przewidzianych przez prawo, w tym 20 lat pozbawienia wolności oraz ograniczenie możliwości ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 16 lat i 6 miesięcy kary.

Domagał się również zasądzenia po 100 tys. zł zadośćuczynienia dla matki i każdego z braci zmarłej oraz maksymalnej, trzyletniej kary więzienia dla Małgorzaty Pietrzak i po 20 tys. zł zadośćuczynienia dla najbliższych Anity Idziorek.

Obrona: „To był najgorszy błąd jego życia”

Obrończyni Daniela Zaremby przekonywała, że choć tragedia jest bezsporna, sąd powinien oceniać nie emocje, lecz odpowiedzialność prawną oskarżonego.

Podkreślała, że od początku przyznawał się do winy, nie kwestionował ustaleń śledztwa i współpracował z organami ścigania.

Zdaniem obrony był to jednorazowy incydent w życiu młodego człowieka, który wcześniej nie był karany za przestępstwa, prowadził ustabilizowane życie, miał dobrą opinię w miejscu pracy i w środowisku.

Odnosząc się do ucieczki z miejsca zdarzenia, wskazywała, że oskarżony był sparaliżowany strachem i działał irracjonalnie.

Obrona przypominała także, że biegli nie byli w stanie jednoznacznie określić momentu uszkodzenia koła samochodu. Według niej nie można wykluczyć, że awaria mogła przyczynić się do utraty panowania nad pojazdem.

Jednocześnie zaznaczała, że kierowca nie jechał brawurowo i nie miał zamiaru wyrządzenia komukolwiek krzywdy.

Oskarżony przeprosił rodzinę

Daniel Zaremba ponownie zwrócił się do bliskich Anity Idziorek.

– Chciałbym z całego serca jeszcze raz przeprosić rodzinę pani Anity. Zdaję sobie sprawę, że te słowa nie zwrócą jej życia. Proszę jedynie o sprawiedliwy i łagodny wymiar kary – powiedział przed sądem.

Obrona pasażerki: „Nie miała realnej możliwości udzielenia pomocy”

Obrończyni Małgorzaty Pietrzak wnosiła o uniewinnienie swojej klientki.

Argumentowała, że pasażerka nie miała wpływu na zachowanie kierowcy, nie mogła zatrzymać pojazdu ani wysiąść z jadącego samochodu. Według obrony znajdowała się w stanie silnego stresu, dezorientacji i nietrzeźwości, przez co nie była zdolna do racjonalnej oceny sytuacji.

Adwokat podkreślała również, że oskarżona od początku twierdziła, iż chciała zatrzymać samochód i udzielić pomocy, a jej wyjaśnienia pozostają spójne.

W ocenie obrony nie można wykazać ponad wszelką wątpliwość, że Małgorzata Pietrzak miała realną możliwość skutecznego udzielenia pomocy, dlatego – zgodnie z zasadą rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego – powinna zostać uniewinniona.

Sama oskarżona przeprosiła rodzinę Anity Idziorek.

– Jest mi bardzo przykro z powodu tej sytuacji. Bardzo żałuję tego, co się wydarzyło. Nie wyobrażam sobie, co musi czuć rodzina. Chciałabym jeszcze raz bardzo przeprosić najbliższych pani Anity – powiedziała.

Wyrok już wkrótce

Po zakończeniu mów końcowych Sąd Rejonowy zamknął przewód sądowy. Ogłoszenie wyroku nastąpi w odrębnym terminie.

Sprawa od początku budzi ogromne emocje w Ostrowie Wielkopolskim i całej Polsce. Tragiczna śmierć Anity Idziorek stała się symbolem dyskusji o odpowiedzialności pijanych kierowców oraz konsekwencjach ucieczki z miejsca wypadku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.